Faktów o mnie. Bo wypadałoby się przedstawić tak do końca, a to jest świetny sposób!
Zaczerpnięty z bloga Pierre i Raimundo, którego autor jest najcudowniejszym człowiekiem na Ziemi i polecam z całego serduszka Jego cudeńka! :3
Nie przedłużam i szalonego Sylwestra życzę :D
A niedługo zapewne wyląduje tu spóźnione świątecze coś... wypatrujcie!
(Ga)Danie o kulturze, studiach, OTP i fandomach. Z niewielką szczyptą ironii i walki z hejterami oraz przyprawione pozytywnym myśleniem - zapiski wariatki na Kulturoznawstwie. Enjoy the show!
środa, 30 grudnia 2015
wtorek, 15 grudnia 2015
Jesteś wartościowy!
Miałam iść spać. I ponownie na samym miałam się skończyło. Dlaczego? Bo przypomniała mi się ostatnia sytuacja z imprezy. Ogółem nie jestem ekstrawertykiem. Przynajmniej w ostatnim okresie mojego życia, niemniej jednak czasami brakuje kogoś obok. Tak po prostu, żeby pogadać, móc się wyżalić, czy nawet odczuć akceptację i wsparcie. Bez względu na wszystko. I ostatnio tego w pewnym stopniu doświadczyłam. A doszło to do mnie dziś.
Nie wiem dlaczego, czemu nie stało się to wczoraj, czy za tydzień, ale uderzyło mnie to, że mężczyzna, którego widziałam drugi raz na oczy (choć nie zaprzeczę, było to miłe spotkanie) potrafił podejść do mnie jak do człowieka i zapytać, może i niektórym wydałoby się to nieco nachalne, kto mi wpadł w oko na imprezie. To podejdziemy(tak my, odzywa się mój introwertyzm), zagadamy i może coś z tego będzie. Bo po co mam rozpamiętywać starą miłość? Trzeba ruszyć do przodu, choć to wydaje się trudne.
Nigdy nie usłyszałam czegoś takiego nawet od "przyjaciółek na zawsze". A tutaj, w sumie obcy człowiek, wyciąga do mnie rękę. W specyficzny sposób, niemniej jednak wyciąga ją i uświadamia, że tak, mam jakąś wartość. I jest ona na tyle duża, że ktoś to docenia.
Może i brzmię egoistycznie, ale tutaj, po tym przydługim wstępie, chcę przejść do meritum.
Okazuje się, że żyjemy w chorych czasach, w których marka ubrań, rodzaj słuchanej muzyki, czy to, jak zrobisz makijaż wyznacza wartość człowieka. To, czy jest on godny pomocy, wyciągnięcia ręki, nawet zwykłej konwersacji. I sztuką jest, pomimo otaczającej nas zewsząd nagonki na spełnianie pewnych standardów, zachowanie swojego ja.
Długo nie wierzyłam w to, że tak można. Ponieważ najtwardsza osoba po pewnym czasie będzie miała dość. Zwyczajnie zmęczy ją brak akceptacji, niewystarczające sprostanie normom, które tak naprawdę normami nie są. Bo jak można określić normę? Nie da się zrobić tego tak po prostu, dla każdego człowieka jest ona inna. I dla Ciebie, tak Ciebie, który to czytasz i może zastanawiasz się, czy na pewno późna pora sprzyja mojemu sklecaniu zdań, najlepszymi normami są te, które unormują Twoje przekonania i poglądy. Nie oczekiwania ludzi i świata. Tylko to, co masz w środku.
I wszystkim Wam i każdemu z osobna życzę tego, żebyście spotkali kiedyś taką osobę, jaką i ja spotkałam. Która jednym prostym zdaniem pomogła zrozumieć coś istotnego.
To, że każdy z nas jest wartościowy i każdy zasługuje na szansę. W każdej dziedzinie życia.
Miłej nocy, pyszczki!
Nie wiem dlaczego, czemu nie stało się to wczoraj, czy za tydzień, ale uderzyło mnie to, że mężczyzna, którego widziałam drugi raz na oczy (choć nie zaprzeczę, było to miłe spotkanie) potrafił podejść do mnie jak do człowieka i zapytać, może i niektórym wydałoby się to nieco nachalne, kto mi wpadł w oko na imprezie. To podejdziemy(tak my, odzywa się mój introwertyzm), zagadamy i może coś z tego będzie. Bo po co mam rozpamiętywać starą miłość? Trzeba ruszyć do przodu, choć to wydaje się trudne.
Nigdy nie usłyszałam czegoś takiego nawet od "przyjaciółek na zawsze". A tutaj, w sumie obcy człowiek, wyciąga do mnie rękę. W specyficzny sposób, niemniej jednak wyciąga ją i uświadamia, że tak, mam jakąś wartość. I jest ona na tyle duża, że ktoś to docenia.
Może i brzmię egoistycznie, ale tutaj, po tym przydługim wstępie, chcę przejść do meritum.
Jesteś wartościowy!
Kimkolwiek jesteś, skąd pochodzisz i jakiego jesteś wyznania. Twoja wartość jest ponad specyficzny gust muzyczny, to, czy lubisz kino niszowe, czy drogą komercję, a może jednak nie rozumiesz sztuki współczesnej i wolisz oglądać średniowieczne malowidła kościelne?Okazuje się, że żyjemy w chorych czasach, w których marka ubrań, rodzaj słuchanej muzyki, czy to, jak zrobisz makijaż wyznacza wartość człowieka. To, czy jest on godny pomocy, wyciągnięcia ręki, nawet zwykłej konwersacji. I sztuką jest, pomimo otaczającej nas zewsząd nagonki na spełnianie pewnych standardów, zachowanie swojego ja.
Długo nie wierzyłam w to, że tak można. Ponieważ najtwardsza osoba po pewnym czasie będzie miała dość. Zwyczajnie zmęczy ją brak akceptacji, niewystarczające sprostanie normom, które tak naprawdę normami nie są. Bo jak można określić normę? Nie da się zrobić tego tak po prostu, dla każdego człowieka jest ona inna. I dla Ciebie, tak Ciebie, który to czytasz i może zastanawiasz się, czy na pewno późna pora sprzyja mojemu sklecaniu zdań, najlepszymi normami są te, które unormują Twoje przekonania i poglądy. Nie oczekiwania ludzi i świata. Tylko to, co masz w środku.
I wszystkim Wam i każdemu z osobna życzę tego, żebyście spotkali kiedyś taką osobę, jaką i ja spotkałam. Która jednym prostym zdaniem pomogła zrozumieć coś istotnego.
To, że każdy z nas jest wartościowy i każdy zasługuje na szansę. W każdej dziedzinie życia.
Miłej nocy, pyszczki!
Thilbo
Jako, że za tydzień będe juz w moim kochanym domku po dwóch miesiącach, a i jarmark od dawna trwa to zacznijmy już w świątecznym klimacie :3 Tak na rozgrzewkę coś, czego mi po trzech latach chodzenia przed świętami do kina brakuje - Hobbit.
Enjoy miśki!
Enjoy miśki!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
